6 grudnia 2010

Kolbuszowskie plotki.

Ileż to człowiek się codziennie nasłucha... lubię się śmiać, często więc z uśmiechem wysłuchuję różnych "śmieszności" czasami słucham też "głupot" i "pierdół". Życie. Samo życie.
Przed chwilą usłyszałem o tym jak rzekomo opowiadane są historie o dyrektorach "nierobach" i urzędnikach UM notorycznie pijących kawę. Łatwo się domyśleć że oskarżenia o rozpowiadanie takich plotek kierowane są w stosunku do grupy, której jestem częścią... to taka oczywista oczywistość. Przecież my TO SAMO ZŁO. A reszta jest nieskazitelna jak....żona cezara.
Czemu o tym piszę? A czemu nie? Przecież jak mamy się śmiać, to śmiejmy się wszyscy! I ja i Ty! I my i Wy!

Mam tę przewagę, że mogę w łatwy sposób się przed pomówieniami obronić. Rzucę na bloga i przeczytasz o tym. A Ty? Choćbyś nie wiem komu głupot naopowiadał, nic Ci to nie da. Odpuść więc sobie, zrób coś pożytecznego. Może szalik na drutach?